Operacja antypolska NKWD1937/1938 i zagłada Nadberezyńców – Witold Danilkiewicz

Wiedza wielu Polaków na temat stosunków polsko-sowieckich w XX wieku najczęściej ogranicza się do takich faktów historycznych jak:  agresja 17 września 1939 r, deportacje w latach 1940-1941, układ Sikorski Majski i powstanie Armii Polskiej  w ZSRS pod dowództwem gen. Władysława Andersa, a nieco później Armii Ludowej pod dowództwem gen. Zygmunta Berlinga,  oraz zbrodnia katyńska.  W zbiorowej pamięci mniej znaczące miejsce zajmuje przemilczany w czasach PRL-u dramat Polaków mieszkających na dawnych Kresach Wschodnich I Rzeczypospolitej, którzy po podpisaniu traktatu ryskiego, kończącego wojnę polsko-sowiecką znaleźli się w granicach ZSRS. Ich opór przeciwko sowietyzacji i ateizacji, a zwłaszcza cierpienia jakich doświadczyli w okresie tworzenia kołchozów, odbierania ziemi i stanowiącej apogeum prześladowań – „operacji polskiej” NKWD należą do mało znanych szerokiemu ogółowi Polaków.Niestety nawet teraz nie zawsze pamiętamy o wkładzie Polaków z tzw. Dalekich Kresów w szeroko rozumiany rozwój cywilizacyjny ziem Rzeczypospolitej Obojga Narodów.  Dla nich zamieszkujących dawne Kresy I Rzeczypospolitej przebieg granicy wyznaczony traktatem ryskim miał znaczenie fundamentalne. Mimo polskiego zwycięstwa militarnego linia ta odcinała od Rzeczypospolitej ponad jedna trzecią jej historycznego terytorium. W okresie międzywojennym na terenie ZSRS mieszkało wg, polskich szacunków od 1,3 do 1.5miliona Polaków, których komunistyczny reżim skazał na wynarodowienie, a gdy ta polityka nie przyniosła skutku na zagładę, Polacy byli mordowani, stawali się ofiarami deportacji, skazywani na łagry  oraz więzienie.

Mapa Polski z lat 1934-1939 ukazująca kolorem zielonym obecne granice Polski oraz krajów ościennnych, natomiast kolorem żółtym ówczesne granice II Rzeczpospolitej Polski 
(Archwium Wojskowego Instytutu Geograficznego)
Mapa z roku 1934 ukazująca obszar  nad Berezyną – obok Kliczewa znajduje się Smolarnia opisana w książce „Nadberezyńcy” (Archwium Wojskowego Instytutu Geograficznego)

Prawdziwą machinę zagłady uruchomił rozkaz numer 00485 ludowego komisarza spraw wewnętrznych Nikołaja Jeżowa z dnia 11 sierpnia 1937 roku. Ofiarami byli Polacy zamieszkali nie tylko na ziemiach wcielonych traktatem ryskim do ukraińskiej oraz białoruskiej SRS, ale również ci z Odessy, Kijowa, Moskwy, Leningradu i wreszcie dalekiej Syberii. Operacja polska NKWD 1937-1938 była najbardziej krwawym etapem w długim ciągu represji stosowanych wobec naszych rodaków przez władze sowieckie w czasach przedwojennych. Wiadomo, że pochłonęła życie co najmniej 111 091 osób, a liczbę tę, pięć razy wyższą od liczby ofiar zbrodni katyńskiej, należy wciąż traktować ostrożnie, bowiem brakuje dostępu do całości akt sowieckiej policji politycznej. Niektórzy historycy szacują liczbę wymordowanych na ponad 200 tys. Według rosyjskiego badacza Nikity Iwanowa, Polaków zabijano 36 razy częściej niż innych obywateli ZSRS. W pierwszej połowie lat trzydziestych XX w. tysiące Polaków deportowano jako „element niepewny”. Dotyczyło to również „Nadberezyńców“ czyli polskiej szlachty zaściankowej, której losy w latach 1911-1920 opisuje Florian Czarnyszewicz w swojej powieści „Nadberezyńcy” opartej na faktach.

Jak wynika z ostatnich badań historyka Roberta Kuśmierza opublikowanych w książce pt.”Nas, Polaków nie ma kto tu bronić” władze II Rzeczpospolitej wiedziały o okrutnych represjach, niestety nic z tą wiedzą nie zrobiły. Panowało dyplomatyczne milczenie.